Junger stracony!

Wydaje mi się niestosowne, iż pierwszą myslą, która mi przemknęła po skończeniu “Promieniowań”, było wyobrażenie Jungera prowadzonego na szafot. Co gorsza, nie próbowałem tego komentować, jako wielkiej straty dla swiata. To wydawało się być oczywiste.

Najodpowiedniejsza wydawała mi się tutaj gilotyna. Jungera, który pisał o zeszpeceniu człowieka, jako odarciu go z godnosci, próbowano by obedrzeć z dostojeństwa, jakie niewątpliwie by przejawiał, będąc prowadzonym na smierć.

Smiesznie wyglądałby dziki motłoch złorzeczący człowiekowi miary Ernsta Jungera.
Przez lata próbowałem usprawiedliwić zachowanie Ludu podczas scinania głowy Ludwikowi XVI. Nigdy nie byłem do końca przekonany, a dodajmy, że Burbon wielkim człowiekiem bynajmniej nie był, pomimo swojego wkładu w powstanie Stanów Zjednoczonych.
Dopiero potem odkryłem, że rewolucja nigdy się nie udaje.
Poznanie dzieł geniusza jest jednym z tych wydarzeń, które lubię wewnętrznie celebrować. Szczególnie mając szesnascie lat, odkrycie mentora, żyjącego w innym wymiarze czasowym, a będącego jednak blisko, jest małym swiętem.

2 Odpowiedzi do “Junger stracony!”


  1. 1 Am wrzesień 10, 2006 o 8:56 pm

    Przemieszczasz się straszliwie.

  2. 2 pan Wu wrzesień 11, 2006 o 4:20 pm

    No jakoś taki humor miałem.


Dodaj komentarz




Kategorie

Archiwa