Ostatni prztyczek wymierzony przez premiera Donaldowi Tuskowi wywołał we mnie pewną wesołość. Z jednej strony jest to strategicznie świetna wypowiedź, zaś z drugiej budzi we mnie skojarzenia ze śmieszno-głupimi docinkami, jakie codziennie rzucamy sobie ze znajomymi w liceum. W szkole szybko się zapomina o takich rzeczach, ale to jest polityka. Niby wyborcy też mają krótką pamięć, choć wypowiedzi takie jak dzisiejsza, mogą dać początek pewnemu memowi, który będzie się pałętał gdzieś w ich podświadomości. Pomimo oczywistej przewagi PO nad LiDem, już dziś Kwaśniewski jest kojarzony dużo lepiej i szerzej, niż Tusk. Bo kogo byście wskazali jako najmocniejszego lidera szeroko pojętej opozycji?
Jak zwykle, riposta PO była słaba i przeznaczona chyba dla własnych działaczy, a nie “ludu”. Pomimo wysokich słupków w sondażach, “bombowych transferów” i rozbudzonego emocjonalnie Bronisława Komorowskiego, Platforma zaczyna się gubić. Mało efektowna kampania wyborcza to jeszcze nic- przyczyn szybko nadchodzącego kryzysu upatruję w czymś innym. Partia Tuska niepostrzeżenie stała się tym, co z takim zacięciem krytykowała w mediach. Ugrupowaniem “wodzowskim”. Kiedy Rokita już się “złamał”, władza jest już całkowicie w rękach ludzi pokroju Schetyny, czyli zaufanych niedoszłego prezydenta. Nie ma działaczy, którzy mają na tyle wielkie poparcie struktur, aby publicznie kontestować przymilanie się przewodniczącego Donalda do lewicy. Kolejna analogia do PiSu to przyjęcie modelu kampanii negatywnej. Niby są jakieś billboardy z sielankowymi hasłami, ale jest też świeży spot, w którym grają aktorzy wcześniej opłacani przez Michała Kamińskiego. A z tego co widzę, aktualnie, media emocjonują się reklamówkami, a więc na tym też skupiają się ludzie. Co jeszcze, “pełna porządnych kadr” Platforma zrobiła a la Kaczory? Wschodzącą gwiazdką partii rządzącej jest niejaki Tomasz Dudziński, młody poseł, który prezentuje pisowskie spoty i coraz częściej pojawia się w telewizji. Jest już kojarzony jako “ten od reklamy”, drugi po Kamińskim i Adamie Bielanie. PO ma za to Sławomira Nowaka. Nie muszę mówić za co jest odpowiedzialny, prawda? Jego skuteczność możecie ocenić porównując kampanie wyborcze obu partii.
Dyskretny urok tej licealnej, trochę nieeleganckiej zagrywki premiera widzę we fragmencie mówiącym o tym, że w ciągu ostatnich osiemnastu lat, to były prezydent był ważniejszą postacią. Prowadzi do wniosku, iż debata, na którą oba komitety wyborcze są już “umówione”, będzie starciem dwóch wielkich obozów światopoglądowych, prostacko mówiąc- III RP versus IV RP. Co z tego, że określenie “IV RP” wymyślił Paweł Śpiewak, obecnie senator poseł PO? Walka toczy się pomiędzy twardymi graczami- postkomuną i przyjaciółmi, oraz Kaczyńskimi i ich żołnierzami. Nie ma pomiędzy nimi miejsca dla miękkiej, bezpłciowej Platformy. Tusk, może być najwyżej symbolem ułomnego liberalizmu pokroju KLD, który jest nawet nie tyle źle kojarzony, co po prostu zapomniany. Strącenie go do drugiej ligi, albo przynajmniej znaczące osłabienie jest zarówno w interesie PiS, jak i lewicy, która w ewentualnym POLiDzie mogłaby mieć więcej do powiedzenia.
Wszystko prawda, tyle że Śpiewak jest posłem, a nie senatorem PO.
Racja, już poprawiam.
Żyję nadzieją, że owa lewica powróci i znowu obejmie władzę, choć jeszcze nie po tych wyborach. Tymczasem sądzę, że jeśli działacze UPRu znajdą się w parlamencie, to podbiorą trochę zwolenników PO. W końcu zwolenników PO łączy w zasadzie tylko liberalne podejście do rynku, reszta jest bardzo zróżnicowana.
Zatem – UPR Platformobójca?