Polityka powodów osobistych i teorie spiskowe

Okazało się, że jednak aktualny rząd jest podobny do gabinetu Konstantego Turskiego z “Ekipy”- podobnie jak w serialu, członkowie rządu okazują się być prawdziwymi ludźmi i wiodą również normalne życie. Są w nim wzloty, ale i upadki, które ostatnio niestety przytrafiają się całkiem często. O ile się nie mylę, Paweł Graś jest już piątą osobą, która opuszcza “drużynę” Tuska. Głupio stać w jednym szeregu z Macierewiczem, ale nie chce mi się wierzyć, że kolejni politycy PO w takim tempie są ściągani przez ważne życiowe sprawy z lukratywnych posad. A już relatywnie młody, energiczny i dobrze zapowiadający się polityk, zajmujący się służbami specjalnymi? Ostatnio jest to niezwykle medialny temat, “opłacalny” dla zdolnego człowieka. Czemu ktoś taki miałby tracić fascynującą perspektywę kariery? Nawet całkiem wiekowa Zyta Gilowska podała chorobę matki, w co jestem skłonny uwierzyć. “Powody osobiste” to usprawiedliwienie podobne do “pies zjadł mi pracę domową”.

Platforma, podobnie jak poprzednia rządząca prawicowa partia balansuje na bardzo cienkiej linie. Mając bardzo skromne zaplecze intelektualne (nawet Paweł Śpiewak się obraził, pozostaje chyba tylko wysublimowanie i bogactwo myślowe Palikota), obiecała wielkie zmiany. Oprócz tego jest ugrupowaniem o wiele bardziej podzielonym niż PiS. O ile w tym ostatnim nawet podział “ZChN-PC-reszta” ulega zatarciu pod wpływem powszechnego pędu do synekur (ewentualnie specyficznej, niepopularnej motywacji ideowej), o tyle w PO rzecz wydaje się być nieco bardziej skomplikowana. Jeszcze przed wyborami, zgrabnie pozbyto się kłopotliwego Rokity i części jego środowiska, a także uciszono Bogdan Zdrojewskiego, który przejawiał niebezpieczny odchył konserwatywny. Chyba się pospieszyli, w końcu w sprawie in vitro rząd Tuska okazał się być jednak posłuszny kościelnej hierarchii. Ale wracając od tej dygresji- frakcje w Platformie są o wiele wyraźniejsze, a to grozi niebezpieczeństwem szybko postępującego rozkładu np.w razie problemów z reformowaniem kraju, bądź dzieleniem dobrze opłacanych stanowisk wśród partyjnych bonzów. Dymisja Grasia, który jest dobrym znajomym zmarginalizowanego w rządzącym ugrupowaniu Andrzeja Olechowskiego, świetnie wpisuje się w teorię narastających napięć pomiędzy poszczególnymi frakcjami PO. Jeśli jest ona choć odrobinę prawdziwa to warto zwrócić, iż takie tarcia zaczęły się w obecnym rządzie dużo wcześniej, niż w poprzednim. A, zapomniałbym! Nie słyszałem, żeby Graś mówił, że jest dobrym przyjacielem Donalda Tuska i grał z nim w piłkę, a po lekturze paru wywiadów (m.in.z Grupińskim i Schetyną), odnoszę wrażenie, że jest to dzisiaj główne kryterium realnie posiadanego wpływu na państwo.

Widząc dziwną sytuację, która niepokojąco łamię POowską taktykę wszechobecnego optymizmu, z wrodzonej przekory zacząłem snuć różne teorie spiskowe. Te z udziałem kosmitów i międzynarodowych konglomeratów zachowam dla siebie, ale jedną przedstawię. Otóż obserwując niejednoznaczne zachowanie Tuska w sprawie CBA, przyniesienie kaganka oświaty przez Tomasza Lisa do kaczystowskiej telewizji publicznej (żeby nie było- naprawdę uważam TVP za sterowaną przez konkretne “opcje” polityczne, co najmniej od czasów pampersów.) i dymisję odpowiedzialnego za służby specjalne Grasia, odnoszę wrażenie, jakby ktoś tu się ułożył za plecami wyborców. Jasne, delikatność Tuska w powyższych sprawach może być wynikiem budowania swojego ulubionego, “miękkiego” image’u, ale czemu Platforma jest taka subtelna w kwestii mediów publicznych, zamiast jak rasowi politycy, wyrwać media publiczne z rąk “ancien régime’u“? Jakim cudem Andrzej Urbański znalazł w swojej nudnej, kontrowersyjnie upolitycznionej ramówce miejsce dla jeszcze nudniejszego, poprawnego politycznie Lisa? Co do kwestii związanych z CBA odczuwam jeszcze większą dawkę spiskowości- jawi mi się Mariusz Kamiński z różnymi ciekawymi materiałami na różnych liczących się polityków wszystkich orientacji i pokusa premiera, aby również mieć jakieś podległe mu służby i nie czuć się z tym gorzej od poprzednika. Zresztą tu mógłby się ujawnić jakiś polityczny geniusz Tuska, gdyby zamiast wzorując się na Kaczyńskich nie zniszczył stworzonych przez poprzedników tajnych służb, tylko przeciągnął je na własną stronę. Przecież Platforma też lubi się czasem chwytać nieeleganckich chwytów (vide sprawa Jaruckiej). No dobrze, pozostaje jeszcze kwestia racji stanu, bo przecież wszystkie powyższe posunięcia mogą być motywowane ideologicznie, ale nie mam dzisiaj nastroju na przykładanie słów tej wagi do naszych polityków.

Co do wynurzeń o Stanach Zjednoczonych- przede wszystkim trzymam kciuki za McCaina i jego powodzenie w walce o zwycięstwo w prawyborach w Michigan. Już niedługo postaram się napisać o temacie amerykańskich wyborów więcej.

5 Odpowiedzi do “Polityka powodów osobistych i teorie spiskowe”


  1. 1 Seji styczeń 15, 2008 o 9:43 pm

    McCain? Ty republikanski klerykalny faszysto!

  2. 2 rafael styczeń 24, 2008 o 9:49 pm

    Lepszy McCain niż Obama czy Clintonowa – szanse, by obywatele jednego z eks-minarchistycznych państw na świecie wybrali libertariańskiego Paula i urzeczywistnili “Ron’s Paul Revolution” jest znikoma. Prędzej nasza UPR będzie w Sejmie.

  3. 3 Piotr Woyke styczeń 25, 2008 o 3:49 pm

    “jednego z”, a tak dużo jest tych eks-minarchistycznych państw?;)

    Co do Paula, to pamiętaj, że znowu tak wiele go nie różni do Huckabee’ego. Ron wydaje mi się być czlowiekiem, który sam chce wokól siebie tworzyć aurę radykala.

  4. 4 Dariusz Klimczak styczeń 28, 2008 o 9:50 pm

    witam, przybyłem tutaj, poniewaz podobno warto. Poczytam więcej to ocenię. Pozdrawiam.

  5. 5 Seji styczeń 29, 2008 o 9:30 pm

    No, Wojewoda, PSL u bram :)
    Moze ja tez zaczne o polityce pisac? ;)


Napisz odpowiedź




Kategorie

Archiwa