iObama

Jestem stałym czytelnikiem bloga Marcina Gadzińskiego o wyborach prezydenckich w USA. Dziennikarz “Gazety Wyborczej” wrzucił dzisiaj krótką notkę o pojawieniu się listy finalistów konkursu “Obama in 30 seconds”. Jest to inicjatywa zorganizowana przez znany lewicowy serwis MoveOn.org- każdy uczestnik musi przygotować trwający nie więcej niż pół minuty klip o senatorze z Illinois.

Poniższy filmik jest wzorowany na bardzo znanych reklamach Apple’a, w których wyluzowany, młody i sympatyczny facet symbolizujący produkt firmy Steve’a Jobsa zostaje skonfrontowany ze sztywnym, ubranym w garnitur pracownikiem korporacyjnym. Ten drugi ma się kojarzyć np.z Windowsem Vista. Z pogawędki oczywiście zawsze zwycięsko wychodzi pierwszy. Oto przeróbka Obamamaniaków:

Przyjemny, miękki populizm, ale nie o ot mi chodzi. Od razu przypomniałem sobie inną, nieco starszą notkę z już wspomnianego bloga.
Jest tam mowa o bardzo zabawnym, anty-obamowym przemówieniu pewnego przywódcy związkowego. Redaktor Gadziński zacytował z przemówienia to co najlepsze czyli przymiotniki określające sympatyków Obamy jako “latte-drinking, Prius-driving, Birkenstock-wearing, trust fund babies”.

Zapewne nie jestem pierwszy, który o tym pisze, ale zwróciłem uwagę na niemal bezpośrednie łączenie marki z politykiem. Zawsze odnosiłem wrażenie, że politycy chcą aby ich własne nazwiska stawały się swego rodzaju znakami handlowymi i symbolami pewnych idei. Ich następcy mogliby zdobywać punkty wyborcze na byciu “thatcherystą”, “putinistą” czy “gaullistą”. W przykładzie z poprzednich akapitów widać coś w moim mniemaniu bardzo oryginalnego- podpasowywanie polityka pod znane produkty i w konsekwencji pewien styl życia. Chodzi tu bardziej o stereotypy, ale jestem skłonny uwierzyć, iż dla prostych robotników sklasyfikowanie kandydata jako reprezentanta bogatych japiszonów czyni go po prostu skreślonym. Podobnie jak dla młodych użytkowników i owych mieszczuchów skojarzenie z lubianym producentem iPodów i Maców jest jak najbardziej pozytywne.
Ciekawi mnie, czy na dłuższą metę Obama faktycznie się zbawicielem USA i wyrwie spoza wszelkich klasyfikacji. Wydaje mi się, że nie ma cudów i nawet jeśli ciemnoskóry polityk zostanie 44. prezydentem Stanów Zjednoczonych to jego kadencja wcale nie będzie taka wesoła i pełna nadziei jak kampania wyborcza. Rządzenie krajem to trudniejsze zadanie niż pokazywanie się na MySpace, przemawianie na wiecach i bycie tak modnym jak produkty Apple.

2 Odpowiedzi do “iObama”


  1. 1 rafael maj 12, 2008 o 2:44 pm

    A ja wciąż liczę na McCaina :>

  2. 2 faufau czerwiec 29, 2008 o 9:53 pm

    Wynikałoby zatem, że Obama to solidna marka ale piekielnie droga! Jak narazie to republikanie prowadzą kosztowną politykę ale, wbrew moim przekonaniom, sądzę, że McCain wygra.


Napisz odpowiedź




Kategorie

Archiwa