Jako obywatel, życzę Platformie wszystkiego najlepszego. Po prostu tak wypada, choć Tuska darzę taką samą antypatią jak Kaczyńskiego. Gryzę się trochę z tymi świeżo postwyborczymi odczuciami, bo z jednej strony odczuwam irracjonalną pokusę ujrzenia platformersów potykających się o zdobytą władzę, zaś z drugiej strony, wiem, że jest to skrajnie niemoralne. Dlatego staram się myśleć o pozytywnych stronach tego niedzielnego triumfu pro-EU and pro-business party. Może te podane przez BBC przymiotniki nie są tak fałszywe, jak brzmią? Może Radosław Sikorski, którego bardzo lubię, właśnie teraz zacznie zyskiwać wyższe słupki sondażowe niż Ziobro i Kwaśniewski razem wzięci? Może Schetyna, ten “POowski Gosiewski”, pozostanie tylko szarą eminencją wśród partyjnych karierowiczów? Może Chlebowskiemu i Szejnfeldowi naprawdę uda się przepchnąć kilka liberalnych reform? A może w tym wszystkim Tusk pozbędzie się swoich dalekosiężnych aspiracji i pozostanie tym spokojnym, skoncentrowanym na swojej pracy premierem? Cieszę się, że zadaję sobie takie pytania, bo choć są one naiwne, dają mi podstawę, aby myśleć, że nie przesiąkłem duchem któregoś z politycznych fanatyzmów. A dziedzictwem IV RP jest niestety duża grupa ludzi, którzy już teraz życzą Polsce pod rządem względnych liberałów, wszystkiego najgorszego. Dokładnie tak jak po wyborach w 2005 roku, samych kataklizmów życzyli Polsce ci, którym było dobrze przedtem.
Tak, może będzie tak różowo jak w “Ekipie”, ale na pewno nie teraz. PiS musi odnaleźć swoją nową rolę, LiD podobnie. Każda z tych partii uczyni to kosztem Platformy. Ta zaś znajduje się wbrew pozorom w patowej sytuacji. Powinna utrzymać poparcie ludzi, głosujących nań na zasadzie “wszystko, byle nie Kaczory”, zmierzyć się z narastającymi problemami, rozdać kolejne porcje kiełbasy wyborczej pięlegniarkom itd., obronić się przed ofensywą PiSu i LiDu, a także zręcznie manewrować pomiędzy docenianiem III RP, a jej krytykowaniem. Nietrudno zauważyć taki, umiejętnie podsycany przez wiele mediów trend, który da się streścić słowami “no to wreszcie spokój w kraju”. Wielu ludzi ostatnie, gorączkowe wojenki między partiami strasznie brało do siebie. Aby zabliźnić ich fantomowe rany, Tusk musi pozostać tym kim był przez ostatnie dwa tygodnie, zaś PO musi przynajmniej stworzyć pozory bycia partią ekspertów. To smutne, ale aby odnosić sukcesy, zarówno realne, jak i sondażowe, Platforma musi sprawić, że polska polityka znowu stanie się nudna.